Dawno to było.... 5 lat temu, rok 2008. Jednak zakładając bloga... jazzującego na dodatek, nie mogłam nie wstawić tego zdjęcia. Zdjęcie z bodyquardem w roli głównej, ale co tam... jest mój rozmazany profil i Ona- Katie Melua, artystka idealna w każdym calu, która nigdy mnie nie zawiodła (muzycznie oczywiście, bo pozamuzycznie to mam trochę zastrzeżenia co do wyboru przez nią męża :) ) W każdym razie miałam wielką przyjemność być na Jej koncercie w Warszawie w Sali Kongresowej. Po tym spektakularnym wydarzeniu, po wielkich trudach, wraz z grupką osób równie wytrwałych jak ja, udało mi się zamienić w wokalistką dwa słowa, a moja siostra, wręcz przepychając się z jeszcze innym bodyquardem, jakimś cudem uwieczniła ten niezwykły moment :)
wtorek, 17 grudnia 2013
wspomnienie Drums Fuzji, 2012 rok....
„Blue set”, „When I Fall in love” czy „Una nota samba”- to tylko
niektóre standardy jazzowe jakie mogli usłyszeć fani muzyki jazzowej na
koncercie, który ostatnio odbył się w Bydgoszczy. Muzyczna uczta była
zwieńczeniem V Bydgoskich Drums Fuzji- ogólnopolskiego festiwalu skierowanego
przede wszystkim do perkusistów.
26 listopada 2012 roku na sali koncertowej w Akademii
Muzycznej im. Feliksa Nowowiejskiego w Bydgoszczy odbył się koncert jazzowy
zespołu w składzie: David Goloschokin- skrzypce, trąbka, Piotr Olszewski-
gitara, Grzegorz Nadolny- kontrabas, Piotr Biskupski- perkusja. Był on
zwieńczeniem V Bydgoskich Drums Fuzji. Koncert zapowiedziała Alicja Dobrowolska
z Miejskiego Domu Kultury „Węgliszek” w Bydgoszczy, który był organizatorem
imprezy. Po niej głos zabrała dyrektor placówki, która podsumowała tygodniowy festiwal
muzyczny. Wspomniała, że w jego ramach odbyły się liczne koncerty, a także
warsztaty dla perkusistów, w których udział wzięli muzycy z Bydgoszczy i całej
Polski, a gwiazdą całego przedsięwzięcia był właśnie światowej klasy
jazzman- David Goloschokin. Podczas samego koncertu konferansjerką zajął się
Piotr Biskupski. Na początku krótko przedstawił każdego członka zespołu, a
potem na bieżąco zapowiadał i komentował poszczególne utwory. Licznie przybyła
publiczność wysłuchała m.in. takich standardów jazzowych jak: „Una nota samba”,
„I remember April”, „Blue set”, „When I fall in love”. Perkusista dłuższą
chwilę poświęcił także na wywód o znajomości z Davidem Goloschokinem. Mówił, że
trwa ona już kilkanaście lat. Muzycy poznali się w Petersburgu podczas festiwalu
„Jazz Białych Nocy”, którego to dyrektorem jest właśnie Goloschokin. Biskupski
zaznaczył, że Rosjanin jest także dyrektorem jedynej w Europie Filharmonii
Jazzowej. Wyraził zaszczyt, że mógł zaprosić multiinstrumentalistę do
Bydgoszczy i przedstawić go młodemu pokoleniu muzyków. Entuzjazm artystów na
scenie udzielił się słuchaczom, którzy nagradzali występ gromkimi brawami, a
pod koniec żywiołowo domagali się utworów na bis.
Katie Melua- Secret Symphony
O tej wokalistce mogłabym pisać w nieskończoność. Ale by zachować konwencję tego działu na moim blogu rozpocznę od najnowszej płyty tej niezwykłej artystki. Mówią, że jest to najlepsza płyta Melua w jej karierze. Dla mnie każda jej płyta jest najlepsza!
Ta płyta to stylistycznie nawrót do dwóch pierwszych płyt. Klimatycznie jest to krążek zdecydowanie stonowany, przeważają liryczne ballady. Z jednej strony dominuje prostota w wykonaniu, aranżacji, z drugiej dech w piersiach zapiera bogata i ciekawa harmonia... no i piękne teksty. I wreszcie orkiestra symfoniczna, która stanowi swego rodzaju fundament wszystkim piosenkom, nadając im niepowtarzalny charakter.
Ta płyta to stylistycznie nawrót do dwóch pierwszych płyt. Klimatycznie jest to krążek zdecydowanie stonowany, przeważają liryczne ballady. Z jednej strony dominuje prostota w wykonaniu, aranżacji, z drugiej dech w piersiach zapiera bogata i ciekawa harmonia... no i piękne teksty. I wreszcie orkiestra symfoniczna, która stanowi swego rodzaju fundament wszystkim piosenkom, nadając im niepowtarzalny charakter.
Maryla Rodowicz- 50
Ta płyta to majstersztyk! Album składa się z polskich piosenek z lat 50. , które przedstawione zostały w nowych aranżacjach. Utwory zaaranżował Krzysztof Herdzin. Na krążku znalazły się brzmienia od bigbandowych po latynoamerykańskie. Maryla Rodowicz współpracowała przy tej płycie z czołowymi muzykami: z wymienionym już Krzysztofem Herdzinem (pianista, producent płyty, aranżer), Robertem Kubiszynem, Janem Młynarskim.
Il Divo- Ancora
Uwielbiam tę płytę. Świetne połączenie elementów muzyki klasycznej z muzyką rozrywkową. Utwory są patetyczne i poruszające. Na szczególną uwagę zasługuje utwór I believe in you- w którym gościnnie, wraz ze śpiewakami z Il Divo, wystąpiła Celine Dion. Jej nieprzeciętny głos, oscylujący przede wszystkim w bardzo wysokich rejestrach, świetnie komponuje się z głosami męskimi i współgra z przebogatą instrumentacją.
Aktorska twarz jazzującej wokalistki
Norah
Jones urodziła się w 1979 roku w Nowym Jorku. Jest znaną wokalistką, autorką
piosenek i pianistką. Wychowywała się w Dallas w Teksasie, gdzie jej talent
muzyczny zaczął się rozwijać. Występowała w chórze kościelnym, uczyła się gry
na fortepianie, gitarze, a nawet saksofonie altowym. Gdy wróciła do Nowego
Jorku zaczęła koncertować z formacją Wax Poetic. Jej pierwszy album „Come Away
With Me” okazał się wielkim sukcesem, zebrał pięć nagród Grammy, a artystkę
uznano „Najlepszym Nowym Artystą”. Kolejne płyty to „Feels
Like Home”, „Not Too Late” czy „The Fall” także zdobyły uznanie. Wszystkie
utrzymane są w jazzującym, folkowym klimacie, czasem z domieszką muzyki
country. Po wejściu na rynek trzeciego albumu piosenkarki, okazała się ona
jedną z najlepiej sprzedających się artystek dekady.
Znacznie
mniej niż osiągnięcia i karierę muzyczną, znamy próby wokalistki związane z
aktorstwem. Jako aktorka Norah Jones zadebiutowała w roku 2007. Wystąpiła
w filmie „My Blueberry Nights” („Jagodowa miłośc”) wraz z Natalie Portman i
Jude Law. Główna bohaterka- Elizabeth, w którą wciela się wokalistka to młoda,
zmysłowa kobieta, która wybiera się w podróż, by odnaleźć prawdziwą miłość. Po
drodze spotyka się z osobami, która pomagają jej dotrzeć do celu. Gdy Kar Wai
Wong- reżyser zaproponował Norze Jones rolę w produkcji, artystka nie była pewna
czy poradzi sobie jako aktorka. Twierdziła, że nie czuje się zbyt komfortowo
przed kamerami, reżyser wyznał jednak, że jest naturalna i to mu się bardzo
podoba. W 2009 roku wokalistka zagrała w filmie „Wah Do Dem”. Wcieliła się w
postać Willow- dziewczyny Maxa, mieszkańca Brooklynu. Para wygrała bezpłatny
rejs na Jamajkę, ale dwa dni przed wyjazdem dziewczyna chłopaka rzuciła, i ten
musiał w podróż wybrać się sam. Oprócz tych dwóch ról filmowych, które
artystka wykreowała, kilka razy zagrała także samą siebie. Ciekawe czy kariera
aktorska Jones będzie rozwijać się tak intensywnie jak jej kariera muzyczna.
źródło
imdb.com, filmweb.pl
Jazzowa miazga w MCK w Bydgoszczy
Muszę w wolnej chwili wrócić do Miejskiego Centrum Kultury w Bydgoszczy, by pozbierać resztki szczęki, która na podłogę opadła mi podczas niesamowitego koncertu, który odbył się w ramach Bydgoskiej Akademii Jazzu, 9 grudnia 2013 roku.
Wszyscy fani i niefani jazzu, którzy nie skosztowali tej trzyczęściowej jazzowej uczty, niech żałują!
Pierwszą część koncertu stanowił recital Kamili Abrahamowicz- Szlempo, wokalistki jazzowej, nauczycielki akademickiej Akademii Muzycznej w Bydgoszczy. Artystka z towarzyszeniem świetnych muzyków wykonała kilka standardów jazzowych w interesujących aranżacjach. Jednak, w mojej ocenie, najciekawsze okazały się jej autorskie utwory, które pojawiły się obok znanych już tematów. Jednocześnie lekkie i zaskakujące kompozycje porywały i wpadały w ucho.
Punkt drugi muzycznego wieczoru zdecydowanie okazał się sukcesem sukcesów tegoż koncertu. Zaprezentowała się bowiem formacja Foozie Quintet w składzie: Michał Michota- trąbka, Wojciech Piórkowski- saksofon, Adam Lemańczyk- fortepian, Paweł Urowski- kontrabas, Grzegorz Piórkowski- perkusja.
Muzycy swój występ rozpoczęli od standardu "Caravan", potem zaprezentowali m.in. "Inner urge", "Beautiful love", "Hot house". Instrumentaliści wspólnie tworzyli pieczołowicie zgraną i genialnie brzmiącą całość, a każdy z nich z osobna przedstawił indywidualny styl i improwizacyjne wirtuozostwo. Cieplutkie i miękkie solo trębacza "Beautiful love" czy zapierająca dech w piersiach solówka perkusisty w "Strasbourg Saint Denis" powaliły na kolana.
Lepszego zwieńczenia koncertu niż koncert Big Bandu Akademii Muzycznej w Bydgoszczy wymarzyć sobie nie można było. Big Bad pod kierownictwem Michała Szlempo wykonał m. in. "La Tierra" "Wind, Place and Show". Była moc, a temperatura atmosfery na sali sięgnęła zenitu.
Wreszcie wisienka na torcie- Jerzy Główczewski, gość specjalny koncertu. Ten wybitny saksofonista altowy swój niesamowity, oszałamiająco śpiewny styl zaprezentował w kilku utworach. Zaszczycił Kamilę Abrahamowicz, a także Foozie Quintet, wreszcie zasiadł w szeregach Big Bandu.
Wszyscy fani i niefani jazzu, którzy nie skosztowali tej trzyczęściowej jazzowej uczty, niech żałują!
Pierwszą część koncertu stanowił recital Kamili Abrahamowicz- Szlempo, wokalistki jazzowej, nauczycielki akademickiej Akademii Muzycznej w Bydgoszczy. Artystka z towarzyszeniem świetnych muzyków wykonała kilka standardów jazzowych w interesujących aranżacjach. Jednak, w mojej ocenie, najciekawsze okazały się jej autorskie utwory, które pojawiły się obok znanych już tematów. Jednocześnie lekkie i zaskakujące kompozycje porywały i wpadały w ucho.
Punkt drugi muzycznego wieczoru zdecydowanie okazał się sukcesem sukcesów tegoż koncertu. Zaprezentowała się bowiem formacja Foozie Quintet w składzie: Michał Michota- trąbka, Wojciech Piórkowski- saksofon, Adam Lemańczyk- fortepian, Paweł Urowski- kontrabas, Grzegorz Piórkowski- perkusja.
| Foozie Quintet z Jerzym Główczewskim |
Lepszego zwieńczenia koncertu niż koncert Big Bandu Akademii Muzycznej w Bydgoszczy wymarzyć sobie nie można było. Big Bad pod kierownictwem Michała Szlempo wykonał m. in. "La Tierra" "Wind, Place and Show". Była moc, a temperatura atmosfery na sali sięgnęła zenitu.
Wreszcie wisienka na torcie- Jerzy Główczewski, gość specjalny koncertu. Ten wybitny saksofonista altowy swój niesamowity, oszałamiająco śpiewny styl zaprezentował w kilku utworach. Zaszczycił Kamilę Abrahamowicz, a także Foozie Quintet, wreszcie zasiadł w szeregach Big Bandu.
| Big Band |
niedziela, 15 grudnia 2013
Koncert w ramach Drums Fuzji
Koncert gwiazd jazzowych odbył się w ramach bydgoskich Drums Fuzji. W Miejskim Centrum Kultury w Bydgoszczy miałam okazję na żywo wysłuchać dwuczęściowego koncertu, który miał miejsce 28 listopada 2013 roku.
W pierwszej części zaprezentował się skład: Krzysztof Herdzin na fortepianie, Maciej Sikała na saksofonach, Paweł Pańta na kontrabasie i Jacek Pelc na instrumentach perkusyjnych. Muzycy w wielkim stylu zaprezentowali utwory, których autorem lub współautorem jest Jacek Pelc, a także w hołdzie znakomitemu gitarzyście jazzowemu Jarkowi Śmietanie- piękną aranżację piosenki Skaldów.
Druga część koncertu odbyła się pod dowództwem Piotra Biskupskiego. Ten znakomity perkusista najpierw zaprezentował się ze swoimi studentami z Akademii Muzycznej w kilku utworach z wykorzystaniem... krzeseł, a potem w towarzystwie skrzypka Henryka Gembalskiego, gitarzysty Piotra Olszewskiego i kontrabasisty Grzegorza Nadolnego zademonstrował kunszt gry na instrumentach perkusyjnych w ramach wybranych standardów jazzowych.
Na szczególną uwagę zasługuje pomysł wykonania przed publicznością utworów na krzesła. Jak zaznaczył Biskupski, instrumenty perkusyjne to nie tylko te instrumenty, które znamy, na których uczą się grać początkujący bębniarze. Okazuje się, że instrumentem perkusyjnym może być niemal wszystko, krzesło, stół, szklanka czy kolana samego muzyka.
W pierwszej części zaprezentował się skład: Krzysztof Herdzin na fortepianie, Maciej Sikała na saksofonach, Paweł Pańta na kontrabasie i Jacek Pelc na instrumentach perkusyjnych. Muzycy w wielkim stylu zaprezentowali utwory, których autorem lub współautorem jest Jacek Pelc, a także w hołdzie znakomitemu gitarzyście jazzowemu Jarkowi Śmietanie- piękną aranżację piosenki Skaldów.
Druga część koncertu odbyła się pod dowództwem Piotra Biskupskiego. Ten znakomity perkusista najpierw zaprezentował się ze swoimi studentami z Akademii Muzycznej w kilku utworach z wykorzystaniem... krzeseł, a potem w towarzystwie skrzypka Henryka Gembalskiego, gitarzysty Piotra Olszewskiego i kontrabasisty Grzegorza Nadolnego zademonstrował kunszt gry na instrumentach perkusyjnych w ramach wybranych standardów jazzowych.
Na szczególną uwagę zasługuje pomysł wykonania przed publicznością utworów na krzesła. Jak zaznaczył Biskupski, instrumenty perkusyjne to nie tylko te instrumenty, które znamy, na których uczą się grać początkujący bębniarze. Okazuje się, że instrumentem perkusyjnym może być niemal wszystko, krzesło, stół, szklanka czy kolana samego muzyka.
sobota, 14 grudnia 2013
Jazz bydgoski dla każdego
Przyjemny wieczór, piwko lub co kto woli i jazz- w najlepszym wykonaniu- nie można wymarzyć sobie lepszego połączenia. Już od dłuższego czasu, co tydzień, w bydgoskim klubie muzycznym El Jazz w czwartek i w klubie Węgliszek w poniedziałek odbywają się jam sessions. Instrumentaliści jazzowi z Bydgoszczy i okolic spotykają się by oddać się wirowi jazzowej improwizacji. Spotkania te, względem tradycyjnych, zwykłych jazzowych koncertów, są dużo bardziej spontaniczne, odbywają się na większym "luzie" i to jest cały ich urok, pod wypływem którego nieustannie pozostaję. Kto jeszcze nie miał okazji być, powinien jak najszybciej zaległości te nadrobić. Jako wielka fanka jazzu, a przede wszystkim dobrej muzyki zdecydowanie polecam. Naprawdę warto! :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
